Nie zapomnij nakarmić gołębi. Dziennik z Gazy - Autor nieznany [eBook PL]
10
03
2026Nie zapomnij nakarmić gołębi. Dziennik z Gazy - Autor nieznany
![Nie zapomnij nakarmić gołębi. Dziennik z Gazy - Autor nieznany [eBook PL]](https://i.imgur.com/q4LVEVb.jpeg)
Format: pdf, epub, azw3
Rok wydania: 2026
Rozmiar: 5.2 mb
Wersja Językowa: Polska
Archiwum: 7zip (bez kompresji)
Niedziela, 7 października 2023 roku. Pewien anonimowy mężczyzna ma już plany na ten dzień: najpierw tenis, później wizyta u lekarza. Jednak z dnia na dzień wybucha wojna i jego życie wywraca się do góry nogami. Razem z siostrą zabierają koty i uciekają przed bombardowaniami aż odnajdują schronienie w ciasnym pokoiku już i tak przeludnionego mieszkania.
Aby nie stracić poczucia czasu, mężczyzna zaczyna pisać dziennik, w którym przez następne miesiące relacjonuje swoją codzienność. To, jak w poszukiwaniu leków, jedzenia i wody przemierza obrócone w proch dzielnice Gazy. Jak próbuje nawiązać kontakt z bliskimi, pomimo przerw w dostawie prądu. Jak uczy się funkcjonowania w nieludzkich warunkach.
Szybko orientuje się, że wojna nie potrwa tylko chwili. Że pieniędzy na żywność jest coraz mniej. I że do coraz większej liczby przyjaciół nie dodzwoni się już nigdy – nawet gdy ten cholerny, nieustannie rwący się internet w końcu zacznie działać.
Dziennik był publikowany przez pierwsze miesiące wojny na łamach „Guardiana”. To niezwykle szczere, uniwersalne – i przy okazji świetne pod względem literackim – świadectwo wojny – przedstawionej z perspektywy jednego z miliona punkcików świetlnych, które gasną jeden po drugim na wciąż ciemniejącej mapie Gazy.
![Nie zapomnij nakarmić gołębi. Dziennik z Gazy - Autor nieznany [eBook PL]](https://i.imgur.com/q4LVEVb.jpeg)
Format: pdf, epub, azw3
Rok wydania: 2026
Rozmiar: 5.2 mb
Wersja Językowa: Polska
Archiwum: 7zip (bez kompresji)
Niedziela, 7 października 2023 roku. Pewien anonimowy mężczyzna ma już plany na ten dzień: najpierw tenis, później wizyta u lekarza. Jednak z dnia na dzień wybucha wojna i jego życie wywraca się do góry nogami. Razem z siostrą zabierają koty i uciekają przed bombardowaniami aż odnajdują schronienie w ciasnym pokoiku już i tak przeludnionego mieszkania.
Aby nie stracić poczucia czasu, mężczyzna zaczyna pisać dziennik, w którym przez następne miesiące relacjonuje swoją codzienność. To, jak w poszukiwaniu leków, jedzenia i wody przemierza obrócone w proch dzielnice Gazy. Jak próbuje nawiązać kontakt z bliskimi, pomimo przerw w dostawie prądu. Jak uczy się funkcjonowania w nieludzkich warunkach.
Szybko orientuje się, że wojna nie potrwa tylko chwili. Że pieniędzy na żywność jest coraz mniej. I że do coraz większej liczby przyjaciół nie dodzwoni się już nigdy – nawet gdy ten cholerny, nieustannie rwący się internet w końcu zacznie działać.
Dziennik był publikowany przez pierwsze miesiące wojny na łamach „Guardiana”. To niezwykle szczere, uniwersalne – i przy okazji świetne pod względem literackim – świadectwo wojny – przedstawionej z perspektywy jednego z miliona punkcików świetlnych, które gasną jeden po drugim na wciąż ciemniejącej mapie Gazy.
Aby zobaczyć ukryty tekst, musisz być zalogowany. Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się!